Wywiad

Rozmowa z Holgerem Dechantem i Karlem-Heinzem Webersbergerem

Panowie, przed dwoma laty firmy Universal Transport (UT) i Züst & Bachmeier Project GmbH (Z&B) postanowiły iść wspólną drogą. Czy są Panowie w dalszym ciągu zadowoleni z tej decyzji?

Dechant: Mogę odpowiedzieć na to pytanie zdecydowanym tak. Przejęcie Z&B to dla grupy Universal Transport prawdziwy łut szczęścia. Szukaliśmy wówczas spedytora realizującego zamówienia z zakresu logistyki projektowej, aby poszerzyć nasze portfolio. To, że nasze drogi się zeszły, było jednak również trochę dziełem przypadku.

Webersberger: Zgadza się - w tym samym czasie my też szukaliśmy przedsiębiorstwa, które po przejściu na emeryturę mnie i drugiego wspólnika, które musi w końcu nadejść, będzie kontynuować działalność firmy zgodnie z naszymi wyobrażeniami i wizjami. I tak przez przypadek trafiliśmy na siebie. Mogę powiedzieć tak - wszystko od początku pasowało, przede wszystkim w sensie ludzkim, co było dla nas niezmiernie ważne. I tak po dwóch latach możemy stwierdzić, że oczekiwania i wyobrażenia obu stron spełniły się.

 

Jak duże są obustronne korzyści?

Dechant: Moja dewiza brzmi tak: kto uważa, że potrafi wszystko, niczego dobrze nie potrafi. Dlatego każdy powinien skoncentrować się na swoich mocnych stronach, aby wspólnie osiągnąć jak najlepszy wynik. Jeżeli klient zapyta na przykład, czy możemy przewieźć jego tramwaje do portu w Bremie, mogę teraz z czystym sumieniem odpowiedzieć, że możemy przewieźć je od razu na miejsce przeznaczenia za ocean. Ale jest to możliwe tylko dzięki temu, że mamy u boku doświadczonych specjalistów od spedycji projektowej, czyli firmę Z&B, która realizowała już chyba wszystkie możliwe rodzaje transportów projektowych na całym świecie. Wiedzą już o tym nasi potencjalni klienci, co widać w rosnącej liczbie zapytań ofertowych.

Webersberger: Z drugiej strony Z&B po raz pierwszy ma możliwość sięgnięcia po istniejący park samochodowy i odpowiednie wyposażenie. Daje nam to większą elastyczność i niezależność w wyjątkowych sytuacjach.

Dechant: Nie chce jednak, by powstało wrażenie, że „łowimy ryby tylko w swoim stawie”. Celem przejęcia nie było wypchnięcie konkurenci albo nieuwzględnianie jej przy realizacji zleceń - wręcz przeciwnie. Działamy zawsze racjonalnie i z uwzględnieniem aspektów ekonomicznych. Jeżeli Universal Transport albo Z&B otrzymuje zapytanie ofertowe, nie oznacza to od razu, że ten drugi zostanie zaangażowany w realizację zlecenia. Jeżeli okaże się, że najlepiej jest wykonać zadanie angażując inną firmę, to ta firma otrzyma zlecenie. Jednak w ciągu ostatnich dwóch lat zrealizowaliśmy już wspólnie z sukcesem kilka projektów.

Webersberger: Jak to było powiedziane na wstępie, sama świadomość, że dzięki naszej wspólnocie mamy pewnego rodzaju opcję awaryjną w sytuacji, gdy jakieś przedsiębiorstwo zawiedzie, działa uspokajająco.

 

Przejęcie przedsiębiorstwa i związana z nim integracja jest często długim procesem. W jakim miejscu znajdujecie się teraz?

Webersberger: Nasze początkowe przeczucie, że dobrze do siebie pasujemy, nie myliło nas. Powiedziałbym, że zakończyliśmy integrację w 95 procentach. Pragnę też przy tej okazji powiedzieć, że proces ten przebiegał i przebiega na absolutnie równorzędnych zasadach. Oczywiście czasami dochodzi do różnicy zdań, ale po ożywionych i konstruktywnych dyskusjach zawsze osiągaliśmy rezultat satysfakcjonujący wszystkie strony. Tak też widzą to nasi pracownicy - fluktuacja zatrudnienia w ciągu ostatnich lat oscylowała wokół zera.

Dechant: Naszym celem nie było narzucenie Z&B za wszelką cenę naszych systemów i procesów. Nasz plan polegał porównaniu ze sobą obu stron i ujednoliceniu procedur, tam, gdzie ma to sens.

 

Z jakimi wyzwaniami trzeba się jeszcze zmierzyć?

Dechant: W istotnej kwestii, jaką jest digitalizacja, jest na pewno jeszcze coś do zrobienia. Poczyniono już jednak pierwsze kroki, i jesteśmy pewni, że w przyszłości będziemy razem rozwijać nasze systemy.

Webersberger: Moim zdaniem wyzwania leżą bardziej na zewnątrz, niż wewnątrz. Z powodu złego stanu infrastruktury - przede wszystkim dróg i mostów - czeka nas zapaść w ruchu drogowym, jeżeli nie zareagujemy. Jesteśmy zgodni co do tego, że tam gdzie to możliwe, musimy stosować transport mieszany. Oznacza to, że trzeba realizować transporty w sposób multimodalny używając różnych środków transportu, aby uniknąć nadmiernego obciążenia. Aby przekuć tę ideę w czyn, rozbudowujemy na przykład nasze centrum logistyczne w bawarskim porcie w Norymberdze. Dzięki temu rozszerzymy nasz obszar działania, co może oznaczać dywersyfikację zleceń. Obecnie nasza działalność w tamtejszym centrum logistyki transportu ciężkiego koncentruje się na przeładunku transformatorów. W tej chwili na przykład jesteśmy odpowiedzialni za kompleksowy transport do Chin największego na świecie transformatora HVDC (uwaga redakcji: Przykład z praktyki w niniejszym newsletterze).

Dechant: Chciałbym jeszcze powrócić do tematu dywersyfikacji branż i klientów. Jeżeli chcemy utrzymać się na rynku w dłuższym okresie, nie możemy polegać na jednej branży, jednym kliencie albo na jednym kraju czy regionie i, last but not least, na jednym pracowniku. Za przykład może posłużyć kwitnąca w ostatnich latach branża energii wiatrowej, która w wyniku zmiany politycznych warunków ramowych wyhamuje. My też to odczuwamy, ale jesteśmy w stanie zrekompensować to sobie dzięki licznym innym filarom naszej działalności. Wyzwaniom tym będziemy stawiać czoło również w przyszłości wspólnie w grupie Universal Transport.

Wróć