zamknij
12. grudnia 2018

Wywiad

Karl Weskamp jest kierowcą w Universal Transport i wraz z innym pracownikiem firmy, Gerdem Wesenbergiem, przewiózł do Rumunii tysiące paczek świątecznych w konwoju pomocy składającym się z sześciu pojazdów.  W niniejszym wywiadzie opowiada o tym, co było szczególnego w tym transporcie i dlaczego wywołał w nim tyle emocji.

Panie Weskamp, czy można Pana nazywać pomocnikiem Świętego Mikołaja i jak Pan się czuje w tej roli?

(śmiech). To całkiem miłe uczucie.  Gdy patrzą na Ciebie śmiejące się oczy dzieci, które poza tym nie mają zbyt wiele radości w życiu, to jest to po prostu wspaniałe uczucie.  Proszę sobie wyobrazić, jak wchodzi Pan do rumuńskiego sierocińca, w którym mieszka 200 dzieci.  W regionie, w którym panuje bieda. I gdzie takie dzieci właściwie nie mają nadziei, że dostaną jakiś prezent pod choinkę.  Gdy takie dzieci trzymają w ręce świąteczną paczkę, otwierają ją, i znajdują gry i trochę ciepłych rzeczy, promienieją z radości.  I to naprawdę szczerze.  Jest to po prostu wyjątkowe uczucie, które potrafią wzbudzić dzieci w okresie Bożego Narodzenia.

Jak przebiegała trasa przejazdu i gdzie się Pan zatrzymywał po drodze?

Wyruszyliśmy 1 grudnia z Paderborn. W Koblencji załadowaliśmy tylko na nasz samochód 37 palet z paczkami świątecznymi.  Potem jechaliśmy przez Austrię, Węgry aż dotarliśmy do Rumunii.  Po przybyciu do Braszowa rozwoziliśmy paczki po miejscowościach położonych w pobliżu tego miasta.  Byliśmy w pięciu domach dziecka i sierocińcach, ośmiu szkołach podstawowych i trzech przedszkolach.  Łącznie rozwieźliśmy ponad 4.000 paczek.  W sumie podczas tej siedmiodniowej wyprawy przejechaliśmy około 4.000 kilometrów.  Tak, to był stres.  Ale gdy patrzy się w oczy dzieci trzymających w rękach prezent, wie się, że było warto.  Bez dwóch zdań.

Czy transport nie miał pierwotnie jechać na Ukrainę?

Tak, taki był plan.  Ale z powodu stanu wojennego w niektórych częściach Ukrainy inicjatywa, która od lat organizuje konwój paczek świątecznych, musiał szybko zmienić plany.  I tak z kolegą Wesenbergiem i sześcioma innymi samochodami wyruszyliśmy do wschodniej Rumunii.  Paczki z niespodziankami przygotowywane przez dzieci w Niemczech musiały przecież trafić do miejsca przeznaczenia.  Tak też się stało.  To samo przeżywaliśmy we wszystkich 16 miejscach, które odwiedziliśmy w okolicy Braszowa.  Dzieci w domach dziecka i szkołach były dumne jak paw, gdy otrzymywały paczkę.  To piękne uczucie, gdy można dać trochę radości na Święta.

 

<< powrót do przeglądu
>> Wyświetl następna widomość